KLIK!



16:45, 08 sierpnia 2007
91 - po długiej przerwie..
 
..spowodowanej wszystkim naraz.
głos zabierze moja ajdolka Hania W., jak zawsze na straży porządku, moralności i cnót wszelakich..

"Na Przystanku Woodstock zebrano od honorowych dawców prawie 700 litrów krwi. Polskim pacjentom codziennie potrzeba tysiąc litrów. Przystanek zakończył się w niedzielę, a w poniedziałek związany z o. Rydzykiem "Nasz Dziennik" zamieścił felieton Hanny Wujkowskiej, lekarza i doradcy Romana Giertycha "ds. promocji ochrony życia w szkole", o akcji krwiodawstwa. Autorka pisze:"uczestnicy Woodstocku (oby nie pijani czy znajdujący się pod wpływem narkotyków) oddają "honorowo" krew - dar życia". Według niej "oddać krew dla kogoś, to znak poświęcenia, oddanie jakby cząstki samego siebie". Tymczasem "na Woodstock profanuje się wartość krwi". "Róbta, co chceta" osiągnęło absolutne dno, a zawołanie kojarzy się ze szczytem wulgarności i bezmyślności". Według Wujkowskiej osoby, które dostaną krew z Woodstock, są zagrożone HIV i żółtaczką, bo z powodu tzw. okienka serologicznego (czasu między zarażeniem a wykrywalnością) można przeoczyć te wirusy.

Felieton kończy przypomnieniem Powstania Warszawskiego i cudu nad Wisłą, których uczestnicy "dar swojej krwi ofiarowali przyszłym pokoleniom, dla wolności i pokoju" .
(przyp.ang. - WTF???!!!)

Zdaniem Wujkowskiej krew pobierana była w kurzu, w namiotach. Tymczasem miasteczko krwiodawców w Kostrzyniu nad Odrą urządził Polski Czerwony Krzyż. Przyjechały tu specjalne krwiobusy - autobusy przystosowane do profesjonalnego pobierania krwi. Miasteczko kilkakrotnie kontrolował sanepid. Nie stwierdził żadnych uchybień. Zgłosiło się prawie 2000 dawców. Obowiązywała tu taka procedura jak we wszystkich punktach pobrań krwi. Chętnych badał lekarz. Dawca musiał wypełnić ankietę z pytaniami o przebyte choroby, wizyty w salonach tatuażu, przebijane uszy. Na podstawie ankiet zdyskwalifikowano 15 proc. chętnych.

- Pijanych było niewielu - wszystkich odsyłano - mówi Przemysław Kania, dyrektor PCK.

Pobraną podczas Woodstock krew bada się tak samo jak tę ze stacji krwiodawstwa. Nim trafi do potrzebujących, technikami biologii molekularnej sprawdza się przed wszystkim, czy nie ma w niej śladów wirusów HIV, żółtaczki i bakterii kiły.

Poznańska służba krwi już przebadała materiał pobrany przez swoich pracowników na Przystanku.

- W żadnej próbce nie znaleziono śladów HIV. Jedna osoba miała żółtaczkę typu B, siedem typu C. Wszyscy będą o tym poinformowani, a ich krew trzeba będzie zniszczyć - mówi Kania. - Gdyby przebadać statystyczną grupę Polaków, uzyskalibyśmy podobne wyniki. A zatem udało się nam zebrać doskonałą krew.
"
(GW)

Ale pani doradca ds. promocji ochrony życia w szkole (mistrzostwo świata w wymyślaniu najdurniejszej posady w rządzie) wie lepiej. Z uporem powtarza stare Owsiakowe hasło "róbta co chceta", nie zauważając w ogóle, że dawno już przebrzmiało i wyszło z obiegu. Że Przystanek Woodstock ma już inne, mądrzejsze i bardziej rozważne hasła i idee.
Ale cóż, niektórym nigdy nie uda się otworzyć oczu. Zawsze będzie ktoś kto karze im mieć je ciągle zamknięte.
Na wszystko..

(angouleme) powoodstockowa




12:24, 14 sierpnia 2007
92 - o święty bakłażanie!
 


(...)"Żeby nie było problemów z identyfikacją - bakłażan wyrósł przecież w USA - przewidujący Stwórca podpisał się po angielsku ("GOD'').

O świętości napisu przekonana jest Felicia Teske z Boothwyn w Delaware County - czytamy na stronie telewizji ABC. Kobieta chciała usmażyć bakłażana na kolację. Przekroiła warzywo i już miała je kłaść na patelnię, ale w ostatniej chwili jej wzrok padł na nasionka. Od razu zorientowała się, że tworzą napis "GOD". A to nie mógł być przypadek.

- Mój mąż też nie mógł w to uwierzyć. Zaraz powiadomiliśmy telewizję. Ostatnio zmarł jeden z członków naszej rodziny i święty napis bardzo nam pomógł - powiedziała Teske. Na jej miejscu byśmy się do tego nie przyznawali."
(GW)

ciekawe, czy teraz przestanie jeść warzywa
chyba już lepsze były tosty..

(angouleme) bez objawień kulinarnych

powered by Ownlog.com